Tomasz Rabsztyn, AudioBook.pl
|
|
Autor: |
Fabian Błaszkiewicz
|
| Tytuł: |
„Źródło prawdziwej siły” |
| Czyta: |
Fabian Błaszkiewicz
|
| Czas: |
2 godz. 2 min
|
| Nośnik: |
2 CD
|
|
Wydawca: |
Rhetos
|
|
Posłuchaj fragmentu
|
Kiedy widzimy tytuł, taki jak Źródło prawdziwej siły, od razu nasuwa się nam myśl, że to jeden z kolejnych, mniej lub bardziej udanych, przewodników, ostatnimi laty masowo zdobywających rynek wydawniczy. Nie ma już chyba dziedziny życia, która nie byłaby omówiona w przynajmniej kilku tego typu pozycjach. Źródło… standardowym przewodnikiem z pewnością jednak nie jest – stanowi zapis rekolekcji ojca Fabiana Błaszkiewicza, stąd też poszczególne rozdziały noszą takie podtytuły, jak na przykład Bądź drapieżną owcą. Podobne połączenie na pierwszy rzut oka brzmi trochę dziwacznie i groteskowo, nasuwając uzasadnione obawy co do sensowności całego wykładu – drapieżne owce jak dotąd sprawdziły się bowiem chyba tylko w Czarnej owcy Jonathana Kinga, specyficznym horrorze typu gore. Stąd podejrzenia, że będzie i głupio, i – w kwestii logiki – na swój sposób makabrycznie.
Jak się okazuje, jedyne, co łączy te rekolekcje ze wspomnianym filmem, to potężna dawka humoru. Już od pierwszych słów jezuity zyskujemy pewność, że mamy do czynienia z czymś niebanalnym, wykraczającym daleko: tak poza schemat rekolekcji czy kazania, jak i wszelkich kursów i poradników. Przez dwie godziny słuchamy piorunującej mieszanki z zakresu teologii, psychologii (co ciekawe, traktowanej tu jako nauka dotycząca ciała człowieka, nie zaś jego ducha) czy zjawisk popkultury. Ojciec Błaszkiewicz potrafi w jednym cyklu wspomnieć Koheleta, Hioba, Monty Pythona, Kubusia Puchatka czy film Matrix. Czasem powołuje się na coś dla uzyskania efektu komizmu, czasem dla podparcia konkretnej tezy, a czasem "ot tak", pozornie mimochodem. Zawsze jednak takie wtrącenie jest jak najbardziej umotywowane, zawsze też potwierdza zarówno niezwykłą erudycję jezuity, jak i pójście z duchem czasu.
Nadążanie za aktualną modą i trendami przejawia się również w słownictwie: w znajomości specyficznego młodzieżowego slangu, w używaniu słów, np. z popularnym ostatnio członem „mega”. Nawet jeśli nie jest to działanie właściwe z punktu widzenia językoznawcy, tutaj pozostaje jak najbardziej uzasadnione. Po pierwsze dlatego, że duchowny pracuje z młodzieżą, często zresztą młodzieżą trudną, której nie zjednałby sobie przesadną dbałością w warstwie językowej. Ponadto jego rekolekcje mają przecież ukazać, że Kościół, przy oczywistym zachowaniu tradycji, wcale nie musi być skostniały, tj. może mieć – i potencjalnie ma, co udowadnia jezuita – młodym ludziom wiele do zaoferowania. I to nie tylko wewnętrzny spokój czy poczucie równowagi, lecz właśnie tytułową, prawdziwą siłę do wybrania właściwej – czyli przede wszystkim własnej – drogi życiowej, do realizacji upragnionych marzeń i osiągnięcia wyznaczonych celów.
Zadziwiający jest fakt, że chociaż ojciec Fabian Błaszkiewicz skupia się na zaszczepianiu w człowieku siły i optymizmu, to w ciągu stu dwudziestu minut potrafi także obalić prawie wszystkie możliwe aspekty błędnego postrzegania przez młodzież religii i Kościoła. Opierając się na tekstach Jana Pawła II, neguje na przykład mit o konieczności powszechnego w chrześcijaństwie cierpienia i męczeństwa, określając je jako „wyższą szkołę jazdy” przeznaczoną tylko dla wybranych; w podobny sposób wyjaśnia też zasadę nadstawiania drugiego policzka, podkreślając, że także nie jest ona regułą dla każdego, a już na pewno nie odnosi się do wszystkich okoliczności. Krytykuje również jednostronne, tendencyjne przedstawianie wspomnianych Hioba i Koheleta, czy też funkcjonujący w świadomości wiernych wizerunek świętych, w którym podkreśla się cechy mogące raczej świadczyć o umysłowych zaburzeniach, nie zaś o świętości. Co ważniejsze, odpowiedzialnością za taki stan rzeczy o. Błaszkiewicz obarcza po części katechetów i nauczycieli, po części zaś sam Kościół, stwierdzając w końcu, że jeśli w czasie mszy nie znajdujemy pocieszenia, konkretnych rad i realnego wsparcia, nie powinniśmy dawać na tacę.
Ojciec Fabian, choć w żadnym momencie nie krzyczy, nie wypomina grzechów i nie straszy piekielnymi mękami, charyzmą dorównuje najbardziej nawet zajadłym kaznodziejom. Jego głos jest donośny, tubalny, wszystkie słowa wypowiadane są wyraźnie i bardzo poprawnie. Z kolei kiedy opowiada coś śmiesznego, nieraz przy tym improwizując, przywodzi na myśl monologi Grzegorza Halamy, rozbawiając zapewne niejednego słuchacza. Na pewno nikogo natomiast nie przestraszy – chyba że specjalnie, jak w naprawdę zabawnych anegdotach o kazaniu na temat szatana czy końcu świata. I czy to za humor, czy za pocieszające słowa, czy rzetelną ocenę i krytykę wielu aspektów katechezy, za jego kazania z pewnością wiele mu się od wiernych należy.
| Fabuła |
5 |
| Interpretacja |
5 |
| Efekty specjalne |
|
| Grafika i estetyka opakowania |
4 |
| Jakość techniczna nagrania |
5 |
| Ogólne wrażenie |
5 |
|