Opowieść o wiecznym dorastaniu
z 10-12-2010 09:20


( 4 Oceny )

Robert Skrzydło, AudioBook.pl

James M  Barrie  PRZYGODY PIOTRUSIA PANA  PIOTRU  I WENDY  1CD - MP3
Autor: James M. Barrie
Tytuł: „Przygody Piotrusia Pana. Piotruś i Wendy”
Czyta: Leszek Filipowicz
Czas: 6 godz. 47 min
Nośnik: 1 CD MP3
Wydawca: Story Box

Posłuchaj fragmentu

Sir James Matthew Barrie przed stu laty wymyślił chłopca, który istniał dużo wcześniej, nim autor nadał mu imię, wcześniej nawet od narodzin samego pisarza. Chłopiec ten od zawsze żył w wyobraźni każdego dziecka, niezależnie od tego, w jakim miejscu i czasie przyszło mu przyjść na świat.

Jeśli ktoś nie zna jeszcze tej historii, niech teraz uważnie słucha. Pewnego dnia w domu państwa Darling pojawia się niespodziewany gość – kilkuletni chłopczyk, Piotruś Pan. Wślizguje się przez uchylone okno pokoju, w którym śpią ich dzieci – Wendy, Jaś i najmłodszy Michałek, budzi je ze snu, z pomocą zaprzyjaźnionej wróżki Dzwoneczka, uczy latać, a później wszyscy razem odlatują do krainy zwanej Nibylandią. Tam czekają już na nich Zaginieni Chłopcy, szczep Indian, a oprócz tego groźny Kapitan Hak z bandą poddanych mu piratów. Czekają również fascynujące przygody i wiele niebezpieczeństw, którymi ci mali bohaterowie będą musieli stawić czoła.

Tak oto w wielkim skrócie przedstawia się początek tej opowieści, którą każdy z nas kiedyś słyszał, a jeśli nie słyszał, to oglądał którąś z jej adaptacji filmowych. I z tego powodu wydawać by się mogło, że nie ma wielkiego sensu powracanie do bajek z naszego dzieciństwa, które tak dobrze znamy. Ale czy aby na pewno je znamy? Może podczas ponownej lektury odkryjemy w sobie na nowo chłopca, który nie chciał nigdy dorosnąć, dla którego świat to wielki plac zabaw, a ludzie to tylko towarzysze zabawy. Co wtedy? Psychologowie nazwali to zaburzenie właśnie „syndromem Piotrusia Pana”. Wychwycimy z pewnością o wiele więcej, jak na przykład okrucieństwo, z którym się tu spotykamy i, co chyba dziwi najbardziej, bezwzględność ze strony samych dzieci wobec wrogów, z którymi muszą walczyć. To jedna z tych rzeczy, które zauważa się dopiero wówczas, gdy się nieco podrośnie. 

Najmłodsi zaś nie muszą do niczego wracać, bo Nibylandia to nic innego, jak świat, w którym sami żyją lub chcieliby żyć (co w wypadku małych dzieci jest równoznaczne). To dla nich zostało to wszystko stworzone, czy raczej wymyślone, i z myślą o nich wydane.

A słucha się tego wszystkiego tak, jakby zasypiało się w ciepłym łóżku: mamy nad sobą głowę dobrotliwego wujka z długą brodą i jego utulający nas do snu głos. Tym wujkiem jest Leszek Filipowicz, wcielający się w rolę lektora, i to dzięki niemu, tj. jego interpretacji, wydaje nam się, że słuchamy bajki na dobranoc. Oczyma wyobraźni niemal da się zaważyć pochyloną głowę aktora nad wielką książką, którą trzyma na kolanach. Jeśli taki był zamysł wydawcy, to został zrealizowany w stu procentach.

Można mieć jednak kilka zastrzeżeń co do opakowania. Aż prosi się, by dziecku, które jest przecież wzrokowcem, zaserwować twardą i miłą w dotyku okładkę, na której znalazłby on parę ciekawych ilustracji i rysunków, a nie zwyczajne pudełko, jakich wiele. To tylko tyle krytycznych uwag.

Jeśli zatem jest ktoś taki, kto nigdy nie śnił o dalekich krainach i setkach przygód na dalekich morzach, kto nie marzył o niebezpieczeństwach, stoczonych bitwach i o wielkiej przyjaźni, jeśli ktoś taki w ogóle istnieje, nie powinien sięgać po „Piotrusia Pana”. Całej reszcie natomiast polecam.

Fabuła 4
Interpretacja 5
Efekty specjalne
Grafika i estetyka opakowania 3
Jakość techniczna nagrania 5
Ogólne wrażenie 4


Komentarze wydawcy Komentarze użytkowników Zacytuj ten artykuł na swojej stronie Drukuj Czytaj więcej...
Email
 

Tematy pokrewne