„Cylinder van Troffa”
z 14-10-2010 06:38


( 1 Ocena )

Piotr „Vivaldi” Sarota, efantastyka.pl

Janusz A Zajdel CYLINDER VAN TROFFA 1CD - MP3 Autor: Janusz A. Zajdel
Tytuł: "Cylinder van Troffa"
Czytają: Łukasz Nowicki, Roch Siemianowski, Leszek Filipowicz
Czas: 7 godz. 3 min
Nośnik: 1 CD MP3

Wydawca: Aleksandria

Posłuchaj fragmentu

Nie przepadam za audiobookami. Jestem wzrokowcem, który zdecydowanie lepiej przyswaja sobie utwór wpatrując się w równe rzędy literek na stronicy książki. Nie ogranicza mnie wtedy ani czas, ani miejsce i mogę przyswajać tekst tak, jak mi się podoba, wizualizując sobie całą akcję. I nie muszę wtedy godzić się na cudzą interpretację, denerwować się na niewyraźny bądź zbyt szybki odczyt. Gdyby jednak owe audiobooki prezentowały się tak jak Cylinder van Troffa, to kto wie, może zmieniłbym zdanie co do nich?

Tekst ma formę wzbogaconej wstępem i komentarzem tłumacza relacji lub pamiętnika, (choć biorąc pod uwagę ostatni twist fabularny wcale to takie pewne nie jest) astronauty, który po kosmicznej wyprawie trwającej ponad dwieście lat, wraz z resztą załogi powraca wreszcie na swą macierzystą planetę. Powraca tylko po to, żeby odkryć jak bardzo jego świat się zmienił podczas jego nieobecności, jak nieprzyjemna i dziwna jest rzeczywistość Czasów Rozszczepienia, gdzie ludzkość w wyniku niewiadomej katastrofy podzieliła się na mieszkających na księżycu Lunaków i egzystujących wciąż na Ziemi ludzi-degeneratów. Jednak pośród tego całkowitego socjologicznego i technologicznego szaleństwa jest coś, do czego wciąż dążą myśli astronauty zwanego „Nieśmiertelnym”: spory, ośmiopiętrowy budynek, w podziemiach którego tkwi ostatni wymysł diabolicznego Mefiego van Troffa, jedyne źródło nadziei i ostatni punkt oparcia w obcym świecie…


Zajdel buduje niezwykle ciekawy konstrukt socjologiczny, dystopię, z której właściwie nie ma żadnego wyjścia. Z jednej strony tkwi całkowita nadrzędność społeczności nad jednostką, całkowicie sterowaną przez organ zarządzający i przymuszaną w sposób bezpośredni i pośredni do całkowitej uległości w służbie „wyższego dobra”. Dobra, które jest tak naprawdę całkowitą ułudą, oczywistą dla większości, a która wciąż podsycana jest złudnymi nadziejami i działaniami, pozbawionymi jakiegokolwiek sensu. Z drugiej, całkowity marazm i obojętność, niemal zdziczenie społeczeństwa, postawionego przed widmem oczywistej, nieodwołalnej zagłady, wobec której nie można nic poradzić. Wobec nieuchronności końca wszelki sens tracą próby podtrzymania sztuki, religii, nauki. Nieliczni, którzy mimo to próbują żyć normalnie, są marginalizowani, a wręcz zwalczani. Tak naprawdę ani jedni, ani drudzy nie mają żadnych szans na odmianę, na ratunek, warunkami społecznymi, rozwojem techniki i własnymi wyborami przymuszeni do tego, by wyginąć.

Jednak Cylinder van Troffa to nie tylko historia cyklu cywilizacyjnego, który ma swój początek i nieuchronny koniec. To także opowieść o przerażającej samotności i wyobcowaniu. Wyobcowaniu tym gorszym, że dotykającym człowieka na jego własnej, ojczystej planecie, przypominającej teraz raczej nieznane globy, jakie zwiedzał w swej podróży. „Nieśmiertelny” to człowiek targany sprzecznymi uczuciami: odrazą do świata, który był niegdyś jego, poczuciem obowiązku wobec swych towarzyszy a palącą chęcią odnalezienia tego, co kiedyś pozostawił na Ziemi, co pozwalało mu przetrwać wyprawę i co daje mu siłę, by zagłębiać się w rakowatą tkankę Miasta, by dotrzeć do Cylindra i sprawdzić, czy przypadkiem wszystkie jego działania nie były daremne, a wybory złe i tragiczne…

Powieść Janusza A. Zajdla to niezwykły przykład wyobraźni i umiejętności, cieszy więc tym bardziej fakt, że wydawnictwo Aleksandria uraczyło czytelników bardzo dobrą edycją. Tekturowe pudełko w formacie DVD-box jest całkiem solidne, ozdobione ciekawą grafiką, utrzymane w stonowanych barwach. W środku znalazła się króciutka notka biograficzna traktująca o autorze, wzbogacona także o opisy samego tekstu, umieszczone na tylnej okładce. Trochę szkoda, że nie pokuszono się o dłuższy opis dokonań Zajdla, ale cóż, nie można mieć wszystkiego. Ważniejsze pytanie brzmi jednak: jak wypada sam utwór?

Nie mogę nazwać go idealnym, choć przyznam, że niewiele mu do tego statusu brakuje. Interpretacja Łukasza Nowickiego (przy gościnnym udziale Leszka Filipowicza i Rocha Siemianowskiego) wypada niezwykle okazale. Czytający ma, w moim odczuciu, idealny głos do tego typu tekstów: mocny, dość niski i czysty. Kwestie są bardzo wyraźne, odczytywane spokojnie i bez pośpiechu, a przede wszystkim z wyczuciem. Nowicki zmienia tonację, starając się oddać emocje targające bohaterami: ich zdenerwowanie, strach, złość. Zmienia też sposób mówienia, w zależności od tego, kto wypowiada kwestię: astronauta, zestresowany urzędnik, szaleniec czy też diaboliczny naukowiec van Troff. Wychodzi to naprawdę znakomicie i bez trudu można wyobrazić sobie wszystkie te postacie. Lektor unika przy tym szarż, zbyt szybkiego lub głośnego odczytania, co także należy docenić. Jedyne, czego mógłbym się czepić, to trochę zbyt słabo zaznaczone interwały – dotyczy to zwłaszcza momentów, gdy „Nieśmiertelny” przechodzi od opisywania rzeczywistości do wspomnień z podróży kosmicznej. Dwa razy taki przeskok, zupełnie niezaznaczony przerwą, nieco mnie zmylił. Szkoda też, że nie dodano więcej muzyki: ta obecna jest tylko w przerwach między rozdziałami i cichnie niemal w tym samym momencie, gdy zaczyna się tekst. Także efektów dźwiękowych jest stosunkowo mało jak na ponad siedmiogodzinne nagranie.

O tym, że Cylinder van Troffa jest książką niezwykle ciekawą i godną polecenia przekonywać, jak sądzę, nie muszę. Czy jednak warto zaopatrywać się w audiobook?

Moim skromnym zdaniem: zdecydowanie tak. To dobra, solidnie przygotowana pozycja, której poziom szczerze mnie zaskoczył i ujął świetną interpretacją Łukasza Nowickiego. Doskonała rzecz – i to nie tylko dla tych, którzy nie lubią czytać.


Komentarze wydawcy Komentarze użytkowników Zacytuj ten artykuł na swojej stronie Drukuj Czytaj więcej...
Email
 

Tematy pokrewne