(mm), źródło: Express Stargardzki
Niemal z każdym tygodniem rośnie popularność książki czytanej tzw. audiobooków, jednak jak każda „nowość” nastawiona na komercyjny zysk ma ona swoje plusy i minusy.
Jeszcze do niedawna książka czytana był przeznaczona głównie dla osób cierpiących na zaburzenia narządu wzroku. Obecnie rośnie zainteresowanie tą formą wydawnictwa również wśród rodziców przedszkolaków i młodzieży szkolnej. Niemal, co miesiąc na rynku wydawniczym pojawiają się nowe tytuły bajek i lektur szkolnych, czytanych przez znanych z wielkiego i małego ekranu aktorów. Jednym z najpopularniejszych ostatnio jest wydanie audio szóstej części książki pt. „Harry Potter i Książę Półkrwi” autorstwa J.K.Rowling, w interpretacji Piotra Fronczewskiego. Również w stargardzkich księgarniach coraz częściej można dostać audiobooki. Jak przyznają sami księgarze ich popularność rośnie – Obecnie w ofercie mamy „Plastusiowy pamiętnik” – usłyszeliśmy w jednej z księgarni. – Chcielibyśmy ofertę tą poszerzyć o książki czytane przez znanych aktorów. Ponieważ coraz częściej klienci pytają o taką formę wydawniczą.
Dzieci muszą czytać....
To, co wydaje się być dobrym towarem z punktu widzenia producenta, nie zawsze musi być postrzegane tak samo przez odbiorców. Zdaniem wielu polonistów i pedagogów książka czytana może wyrządzić wiele szkód. – Młodzież z każdym rokiem czyta coraz mniej – zdradziła nam nauczycielka języka polskiego ze Szkoły Podstawowej nr 3. - Braki te są odzwierciedlane w każdej ich wypowiedzi zarówno pisemnej jak i ustnej. Dzieci nie potrafią poprawnie pisać. Bardzo duży odsetek dzieci uczy się wzrokowo, znikome czytanie książek powoduje u nich problemy z nauką ortografii.
Niestety, wielu rodziców kupując książki w wydaniu audio nie uświadamia sobie „popełnianego błędu”. Zdaniem pedagogów „dzieci muszą czytać”. Brak umiejętności czytania ze zrozumieniem skutkuje niskimi wynikami uzyskiwanymi podczas egzaminów, a w późniejszym życiu między innymi, problemy z wypełnianiem druków urzędowych.
- Negatywny wpływ na młodych ludzi mają również tzw. ściągi i gotowe opracowania lektur oraz ich ekranizacja – dodaje polonistka. – pojawienie się ich na rynku w ogromnych ilościach przyczynia się do braku czytelnictwa. Młodzież nie czyta lektur obowiązkowych. Często rodzice nie rozumieją popełnianego błędu, gdy pozwalają dziecku obejrzeć film lub wysłuchać książki zamiast egzekwować od nich jej przeczytania.
Podzielone opinie zainteresowanych
Bardzo często odbiorcami książki czytanej są dzieci w wieku przedszkolnym. Widać to głównie po rynku wydawniczym, na którym górują bajki i wierszyki czytane przez Cezarego Pazurę, czy Michała Żebrowskiego. Również, dlatego że nie wszystkie dzieci w tym wieku nabyły już umiejętność samodzielnego czytania, a jak wiadomo rodzic nie zawsze ma „chwilę na czytanie dziecku”. Postanowiliśmy zapytać o zdanie w tej kwestii przedszkolaki z Przedszkola Miejskiego nr 2.
Również oni dostrzegają wady i zalety książki czytanej. Jak powiedział nam 6-cioletni Marcin – Lubię bajki na płycie, bo mama jest zapracowana, często przerywa przez co ciągle czyta ten sam fragment. Jego kolega dodaje, że rodzice czytają cicho, a płytę zawsze można pogłośnić.
Dostrzegając wady książki czytanej potrafią docenić zalety czytania przez rodziców. – Zdecydowanie wolę, kiedy mama czyta mi książki – powiedział nam Kacper. – Zawsze pokaże obrazki, wyjaśni trudne słowa. Jego koleżanka Dorota dodaje, że jak mama czyta to może się uczyć, gdyż pokazuje nowe literki. A po czytaniu zawsze można o coś jeszcze zapytać.
Widać, że wszystko ma dobre i złe strony. Do rodziców należy umiarkowane dawkowanie tego „dobra”. Miejmy nadzieje, ze nie doczekamy czasów, kiedy dziecko zamiast książki czytanej przez rodziców lub do samodzielnego czytania dostanie MP3 z bajką... |